Facebook
Twitter Linkedin

Kryzys w Niemczech się pogłębia?

W 2018 roku doszło do stopniowego załamania niemieckiego przemysłu. Statystyki już za listopad minionego roku pokazały niebezpieczny spadek produkcji przemysłowej – aż o 4,7% rdr. Natomiast w ujęciu miesięcznym wartość produkcji obniżyła się o 1,9%.

Załamanie niemieckiego przemysłu

Nasi zachodni sąsiedzi w ciągu minionego roku przyzwyczaili nas już do publikowania coraz słabszych danych gospodarczych zza Odry. Jednak styczniowe statystyki z niemieckiego przemysłu negatywnie zaskoczyły nawet największych pesymistów. Wszystko wskazuje na to, że największa gospodarka Europy przechodzi okres gwałtownego spowolnienia wzrostu, który może się skończyć recesją.

Długa historia niemieckich problemów

W 2018 roku doszło do stopniowego załamania niemieckiego przemysłu. Statystyki już za listopad minionego roku pokazały niebezpieczny spadek produkcji przemysłowej – aż o 4,7% rdr. Natomiast w ujęciu miesięcznym wartość produkcji obniżyła się o 1,9% i był to trzeci regres z rzędu oraz dziewiąty spadek w ciągu poprzednich 12 miesięcy. Kolejne dane, opublikowane w grudniu 2018 r., potwierdziły fakt, że sytuacja jest poważna. Wskaźnik zamówień przemysłowych spadł o 1,6% w ujęciu mdm. Spowodowało to tym większe rozczarowanie analityków, ponieważ konsensus rynkowy zakładał wzrost tego wskaźnika o 0,3% mdm.

Porównując wyniki z analogicznym okresem poprzedniego roku, można dostrzec wręcz załamanie w sektorze wytwórczym. Wartość zamówień w niemieckim przemyśle była w grudniu 2018 r. aż o 10,8% niższa niż rok wcześniej. Jeszcze zanim doszło do publikacji w/w wyników, przed pogorszeniem koniunktury w największej europejskiej gospodarce ostrzegały tzw. miękkie dane, bazujące na ankietach wśród menedżerów. Odczyty indeksu Ifo jednoznacznie wskazywały, że niemiecka ekonomia znajduje się w fazie spowolnienia i że w najbliższym czasie nie widać szans na istotną poprawę koniunktury. O narastającym ryzyku recesji w Niemczech i całej strefie euro od miesięcy ostrzegały także wskaźniki PMI.

Jeszcze gorsze dane w 2019 r.

Styczniowy odczyt indeksu Ifo potwierdził wcześniejsze wyniki. Nasz zachodni sąsiad przechodzi okres gwałtownego spowolnienia wzrostu, który może się skończyć recesją. Indeks mierzący nastroje wśród ok. 9000 niemieckich menadżerów w minionym miesiącu, obniżył się do 99,1 pkt. i osiągnął najniższą wartość od lutego 2016 roku. Wynik ten był nie tylko słabszy niż w grudniu 2018 r. (101 pkt.), ale też wyraźnie niższy od oczekiwań analityków – którzy prognozowali rezultat na poziomie 100,6 pkt.

Z ostatnich danych wynika, że od początku bieżącego roku w dalszym ciągu spadają nie tylko oceny bieżącej koniunktury ale także znacznie pogorszyły sie prognozy na kolejne miesiące. Niepokojąca jest przyspieszająca erozja oczekiwań względem najbliższej przyszłości. Subindeks Ifo – oceny perspektyw gospodarczych na następne pół roku – zaliczył mocny spadek z 97,3 pkt. do 94,2 pkt., osiągając najniższą wartość od europejskiej recesji z 2012 roku.

Co więcej, styczniowy raport Ifo podważa hipotezę – intensywnie promowaną wcześniej przez największe niemieckie i unijne media – sugerującą, że jedynym powodem słabych wyników za Odrą były perturbacje związane z nowymi normami emisji spalin w samochodach osobowych. Powyższa teoria upadła gdy do pogorszenia koniunktury w przemyśle doszło osłabienie w usługach i handlu. Następne pojawiło się załamanie w sektorze budowlanym – w segmencie, który wspomagany był ultra niskimi stopami procentowymi w ciągu trzech ostatnich lat – lecz mimo tego z fazy prosperity również niepokojąco szybko zaczął wpadać w objęcia recesji.

Niemiecki kryzys a polska gospodarka

Berlin jest naszym największym partnerem handlowym, dlatego kiepska sytuacja gospodarcza za zachodnią granicą może mieć też negatywne konotacje dla ekonomii nad Wisłą. Ze względu na dużą skalę wymiany nasze gospodarki w pewnym stopniu zależą od siebie, a kryzys może doprowadzić do spadku salda eksportowo-importowego między oboma krajami. Aktualnie Niemcy są dla Polski najistotniejszym partnerem handlowym, do którego trafia nieco ponad 30% naszego eksportu. Roczna wartość towarów sprzedawanych za Odrę to ok. 50 mld euro.

Jednak w myśl powiedzenia "natura nie znosi próżni", recesja w niemieckim przemyśle, usługach czy budownictwie może stanowić też szansę na rozwój dla analogicznych polskich sektorów. Z jednej strony problemy naszego zachodniego sąsiada mogą doprowadzić do obniżenia poziomu eksportu za Odrę, ale z drugiej strony, sytuacja ta może przyczynić się także do otworzenia nowych rynków zbytu dla towarów i usług z Polski.

Foto.: Pixabay

Powrót