Facebook
Twitter Linkedin

Stagnacja gospodarcza w strefie euro

Ekonomiści, jako główne źródła spowolnienia w strefie euro, wskazują m.in. problemy niemieckiej gospodarki oraz recesję we Włoszech. Dane makro z Berlina faktycznie nie zachwycają. Już w III kwartale minionego roku niemiecki PKB zmalał o 0,2%...

Nad Unią Europejską, niestety, zbiera sie coraz więcej ciemnych chmur. Aktualne problemy towarzyszące procesowi Brexitu są tylko jedną z licznych bolączek Wspólnoty. Już od dekady kryzys dopada kolejne kraje eurolandu. Zaczęło się od Półwyspu Iberyjskiego – załamania gospodarczego w Hiszpanii i Portugalii. Później miała miejsce zapaść w Grecji, a następnie we Włoszech. Mimo że sytuacja w wymienionych państwach nadal jest "nie do pozazdroszczenia", to niepokojące wyniki ekonomiczne innych członków UE wskazują, że ta lista może się wydłużyć.

Czy będzie kryzys we Francji?

Tegoroczne odczyty PMI dowodzą, że gospodarka strefy euro znalazła się w stagnacji. Ostatni zbiorczy raport PMI dla sektora usług i przemysłu strefy euro osiągnął wartość 51,0 punktów – jak podała firma badawcza IHS Markit. Jest to rezultat nieco słabszy niż na zamknięciu minionego roku (51,1 pkt.), ale przede wszystkim jest to najgorszy wynik od 5,5 lat oraz piąty z rzędu spadek zbiorczego europejskiego PMI.

Wśród największych "hamulcowych" Europy znalazła się m.in. Francja. Już znacznie wcześniej Francuski Państwowy Instytut Statystyki i Studiów Gospodarczych (INSEE) ostrzegał, że według ich analiz, kraj nad Sekwaną czeka bardzo długi okres stagnacji gospodarczej i rosnącego bezrobocia. Próby ratowania sytuacji, w dużej mierze nieskuteczne, doprowadziły do znacznego powiększenia deficytu budżetowego. Problem jednak nadal wymyka się spod kontroli, a jednym z najbardziej odczuwalnych skutków są wzrastające koszty życia – za którymi daleko w tyle zostały m.in. rewaloryzacje płac, rent i emerytur. Pogarszający się standard życia we Francji doprowadził w ostatnim czasie do serii masowych demonstracji tzw. "żółtych kamizelek", które zalały Paryż.

Problemy w innych krajach strefy euro

Jak wskazują ostatnie publikacje wskaźnika PMI, słaba koniunktura gospodarcza jest widoczna nie tylko nad Sekwaną. Na liście najgorszych wyników obok Francji (gdzie PMI zanotowano na poziomie 48,2 pkt.) znajdują się m.in.:

Każdy kolejny miesiąc tak niskich odczytów PMI zwiększa ryzyko, że słabość, którą ekonomiści na początku brali za przejściowe problemy w przemyśle, rozleje się na sektor usług i całą gospodarkę. Wskaźniki sugerują, że sektor produkcyjny już znalazł się w recesji, a w usługach – mimo że nadal widać minimalny wzrost aktywności – to jest on najwolniejszy od 4 lat. W tym kontekście także mocno niepokoi spadający, w najszybszym od ponad pięciu lat tempie, napływ nowych zamówień oraz rosnący stan zapasów.

Włochy w recesji, Niemcy w stagnacji

Ekonomiści, jako główne źródła spowolnienia w strefie euro, wskazują m.in. problemy niemieckiej gospodarki oraz recesję we Włoszech. Dane makro z Berlina faktycznie nie zachwycają. Już w III kwartale minionego roku niemiecki PKB zmalał o 0,2%, a następny wynik również utrzymał tendencję spadkową. Odczyt wskaźnika PMI potwierdził pesymistyczne prognozy dotyczące naszego zachodniego sąsiada. Mimo że analitycy przewidywali redukcję, to dane z Niemiec wypadły gorzej od oczekiwań. W raporcie opublikowano wynik na poziomie 49,7 pkt., wobec prognozy 49,9 pkt. Rzeczywisty spadek PMI okazał się więc jeszcze o 0,2 pkt. głębszy od prognozowanego. W grudniu 2018 roku wskaźnik znajdował się na poziomie 51,5 pkt. Odczyt poniżej 50 pkt. oznaczałby spowolnienie, a jeszcze słabszy wynik jest tym bardziej niepokojący. Niemcy są największą gospodarką unijną, więc jest to zarazem fatalna wiadomość dla euro.

Natomiast włoska gospodarka, oficjalnie, znajduje się w stanie recesji. Tamtejszy PKB w IV kwartale odnotował już drugi z rzędu spadek. Szersze dane odzwierciedlają wyraźne pogorszenie wyników włoskiego sektora przemysłowego, negatywny wkład rolnictwa i stagnację w działalności usługowej – wskazuje włoski urząd statystyczny Istat.

Foto.: Pixabay

Powrót